Mleko z dwóch różnych światów

Jak napięcia i restrykcje jelit spowodowane piciem mleka rzutują na dolegliwości bólowe odcinka lędźwiowego kręgosłupa

Do mojego gabinetu często trafiają pacjenci z bólami odcinka lędźwiowego kręgosłupa. Kiedy pytam, czy spożywają mleko i nabiał są mocno zdziwieni. Przecież fizjoterapeuta powinien się zająć problem ze strony mięśni, kości, stawów, nastawiania kręgosłupa, ćwiczeń wzmacniających mięśnie itd.. Dlaczego więc fizjoterapeuta pyta o to, czy pije mleko? Co to ma wspólnego z moim bólem pleców?

Holistyczna praca z pacjentem to całościowe spojrzenie na człowieka

Zarówno na jego ciało i psychikę jak i na to co spożywa, a co ma ogromny wpływ na kondycję naszego organizmu. I tak się składa, że kiedy proszę pacjenta o odstawienie mleka i nabiału na miesiąc plecy i kręgosłup przestają doskwierać. Jak to się dzieje? Odpowiedź jest prosta. Permanentne restrykcje i napięcia na poziomie jelit wywołane spożywaniem nabiału, którego układ pokarmowy nie trawi bądź przychodzi mu to z wielkim trudem rzutują na kręgosłup. Pragnę zwrócić uwagę, że jelita są połączone z kręgosłupem za pomocą sieci więzadeł i powięzi, a więc wszelkie restrykcje i napięcia generowane z poziomu jelit mogą bezpośrednio wpływać na przeróżne dolegliwości odcinka lędźwiowego i co zdarza się bardzo często u pacjentów spożywających mleko i nabiał w nadmiarze.

Czy zainteresowałeś się kiedyś tym skąd bierze się mleko i produkty nabiałowe, które kupujesz w sklepie i które lądują na twoim stole i w Twoim organizmie? Czy wierzysz, że pochodzi od szczęśliwej krowy pasącej się na łące w górach, bo tak pokazuje obrazek na opakowaniu?

Na wstępie chcę zaznaczyć, że nie namawiam Cię do wegetarianizmu i weganizmu. Pragnę tylko powiedzieć jak wygląda życie krów z dwóch różnych światów oraz jak wyglądają obecne przemysłowe odczłowieczone hodowle krów, które są zniewolone i żyją w okropnych warunkach.

Zdrowe mleko spożywane przez człowieka jest dobre dla jego organizmu. Zapytasz zdrowe czyli jakie? To znaczy takie, które pochodzi od krowy, która żyje na wolności. Ma dostęp do życiodajnej energii Słońca i świeżej trawy. Oddycha świeżym powietrzem, zapachem ziół i łąki na której się pasie. Wybiera sobie najdorodniejsze źdźbła trawy i zioła, które są fermentowane i trawione w jej układzie pokarmowym, który jest do tego zaprojektowany. Trawy zawierające chlorofil i energię słońca są dla krowy prawdziwym rarytasem. Jest szczęśliwa, bo czuje, że jest w miejscu w którym powinna być. Ma dostęp do wszystkiego, co zostało dla nas ludzi, jak i zwierząt stworzone przez Naturę. Jest częścią jej boskiego dzieła.

Postaw się na chwilę na miejscu tej krowy. Leżysz na pachnącej łące, słońce otula Cię swoimi ciepłymi promieniami. Powoli i bez pośpiechu przeżuwasz trawę i zioła, kiedy masz na nie ochotę. Czujesz, że przynależysz do tego miejsca, że jest dla Ciebie stworzone. Jesteś wdzięczny za ludzi, którzy się Tobą opiekują i za to, że możesz im się odwdzięczyć pokarmem jaki dajesz. Życie wypełnia każdą komórkę Twojego ciała, bo masz wszystko czego Ci potrzeba- słońce, pożywienie przeznaczone dla Twojego organizmu, powietrze i wolność. Wibracyjna informacja o szczęściu i życiu zapisuje się w każdej komórce ciała krowy. Kiedy jesz mięso lub spożywasz mleko takiej krowy, energia i informacja zawarta w komórkach przechodzi wraz z nimi do Twojego organizmu pozytywnie i zdrowo je zasilając.

A teraz wyobraź sobie, że lądujesz w przemysłowej hodowli. Jest tłoczno, nie ma słońca, nie ma trawy. Jest sztuczna temperatura i oświetlenie. Zamiast łąki jest betonowa podłoga i metalowe barierki. Masz ochotę na swoją ulubioną trawę i ziółka, ale jest tylko pasza, której nie chcesz jeść bo czujesz że nie jest to pokarm stworzony dla Ciebie. Po jakimś czasie jesteś już na tyle głodny, że nie masz co wybrzydzać- zaczynasz jeść paszę, bo tylko to jest dostępne i „nadaje się” do zjedzenia. Organizm jednak szybko manifestuje, ponieważ wie, że nie jest to pokarm przeznaczony dla niego i źle się po nim czujesz. Układ pokarmowy krowy ukierunkowany na trawienie trawy, słabo radzi sobie z ekstremalnie wysokobiałkową paszą sojową, nie mówiąc już o tym, że na 100% jest genetycznie modyfikowana ( toksyna BT) zawierająca pozostałości glifosatu i pestycydów. Prowadzi to do uszkodzenia nerek krowy i dostawania się mocznika do mleka.

Pasza taka wraz z antybiotykami ma też za zadanie szybko utuczyć. Dlatego też dla krów, świń, kur czy kurczaków przeznaczona jest jak najmniejsza przestrzeń, by stały lub leżały w jednym miejscu. Brak ruchu= otyłość. Szybciej tyją i więcej ważą, można je więc szybciej sprzedać i więcej zarobić. 

Myślisz sobie, że już gorzej być nie może. Wtedy przychodzi pora dojenia. Nie ma człowieka i ludzkich rąk. Jest za to mechaniczne urządzenie do dojenia kilka razy dziennie przypinane do wymion- metalowe ssawki. Wymiona krowy permanentnie zmuszane do produkcji mleka zaczynają ropieć. Nie trzeba być spostrzegawczym, aby zauważyć, że ropa ta ( siedlisko bakterii) ostatecznie także znajduje się w mleku. Jak się temu przeciwdziała? Antybiotyki i cała masa leków przeciwzapalnych. 70 % wszystkich produkowanych antybiotyków nie jest podawane ludziom, a zdrowym zwierzętom w celu leczenia lub zapobiegania chorobom. Do czego to prowadzi? Do odporności mikroorganizmów na antybiotyki. Podawanie małej ilości antybiotyków, by zapobiegać potencjalnym chorobom doprowadza do tego, że część bakterii przeżywa, rozmnaża się i staje się odporna na antybiotyk. Oczywiście, one także trafiają do mleka.  Resztki antybiotyków, czyli sztucznych i syntetycznych substancji pozostają także w tkankach. Co to oznacza? Wraz z mięsem i mlekiem spożywasz resztki antybiotyków oraz bakterie, które zdążyły się uodpornić. Zapewne przynajmniej raz w życiu przyjmowałeś jakiś antybiotyk, na ulotce którego zamieszczona była informacja o karmieniu piersią. Jest oczywistym, że metabolity antybiotyków dostają się do mleka matki, a więc podczas karmienia spożywa je także karmione dziecko. Organizm wydala takie substancje także z mlekiem, które jest wydzieliną. W przypadku mleka krowy, które spożywamy dzieje się to samo. Pijemy więc koktajl mleczno- antybiotykowy.

W tym odczłowieczonych warunkach już dawno tracisz naturalną moc do obrony przed chorobami i zaczynasz poważnie chorować. Tak, krowy też chorują- boli je głowa, mają osłabione mięśnie, a szczególnie serce, nadwagę, nowotwory a nawet depresję. Na wszystko dostajesz antybiotyki i leki,  musisz żyć by czerpać z Ciebie korzyść i wyprodukować więcej mleka, przy tym musisz być „zdrowa” bo przecież nikt nie kupi mięsa chorej krowy. Pobudzone zostają Twoje systemy obronne, wydzielana jest adrenalina, ciało jest w permanentnym stanie gotowości i strachu. Wzrasta ciśnienie i szybciej bije serce. Całe ciało jest spięte – przygotowane do akcji i walki. Funkcje zbędne takie jak trawienie są zatrzymane. Skupiasz się tylko na jednym, najważniejszym zadaniu: przetrwać.

W życiu jest tak samo, chwilowy stres jest dobry, bo dzięki niemu możemy się szybko zmobilizować. Jednak kiedy utrzymujesz ciało w permanentnym stresie, zmuszając je do wyrzutów adrenaliny, kortyzolu i wielu innych hormonów w końcu odmówi Ci posłuszeństwa. Czy taki ciągły stan pobudzenia jest obojętny dla organizmu? Chroniczny stres i ciągły stan podwyższonej gotowości niszczy Twój układ odpornościowy i zaczynasz chorować. Tak działa każdy żywy organizm w sytuacji zagrożenia i stresu- zarówno człowiek jak i krowa.

Kiedy stoisz sobie w betonowym boksie w poczuciu bezsilności przychodzi człowiek w gumowych rękawiczkach i wstrzeliwuje Ci specjalnym pistoletem nasienie byka wyjęte z mrożonki kupionej hurtem od producenta nasienia buhajów. Zachodzisz w ciąże, a urodzone ciele jest zabierane po kilku dniach, bo przecież ciele żywi się mlekiem, a tego trzeba sprzedać jak najwięcej z zyskiem. Jest więc ono przeniesione do ciasnego boksu i karmione tańszym, syntetycznym jedzeniem z dodatkiem chemicznych substancji na przyspieszenie wzrostu.  Na wielkich farmach mlecznych krowa dojna musi co roku rodzić ciele, aby produkować odpowiednią ilość mleka. Cielęta są traktowane jak odpad, a ich los jest makabryczny. Nie mogą się ruszać, by szybciej utyć. Kiedy podrosną, zostaną sprzedane jako cielęcina. Gospodarkę hormonalną krowy stymuluje się odpowiednimi hormonami, które oczywiście wędrują do mleka, które spożywamy. W skrócie: krowa ma zajść w ciążę, by urodzić cielaka i znów wytwarzać mleko, którego jej cielę nigdy nie dostanie. Na pocieszenie dostanie syntetyczne produkowaną karmę z dodatkiem antybiotyków i hormonów wzrostu.

Tylko człowiek mógł wpaść na pomysł obozów koncentracyjnych dla krów, gdzie można łatwiej je doić i zabijać. Gdzie można zmusić żywą istotę do robienia mleka, wywoływać u niej częste ciąże, a potem doić ją tak długo i często aż wymiona staną się tak wielkie i ciężkie, że krowa ma problemy z chodzeniem. Zniewolone krowy żyjące w przemysłowych hodowlach mają odczłowieczone warunki do funkcjonowania.

Pamiętasz początek historii o szczęśliwej wolnej krowie na łące? W każdej komórce jej organizmu zapisana jest informacja  o jej szczęściu, zdrowiu, wolności, braku stresu, trawie, ziołach, słońcu, powietrzu, Sile. Kiedy jesz mięso lub spożywasz mleko takiej krowy cała jej energia i wszystkie informacje zawarte w komórkach przechodzą wraz z nimi do Twojego organizmu pozytywnie i zdrowo je zasilając. I nie mam nic przeciwko temu, by korzystać z takiego zdrowego mleka, od szczęśliwej krowy, która daje człowiekowi mleko wtedy, kiedy Natura to zaplanowała, a nie wtedy kiedy człowiek chce. To samo dotyczy mięsa takich zwierząt, z którymi człowiek żyje, dba o nie i jest wdzięczny za to, że nas karmią.

Kiedy zasilasz swój organizm mlekiem UHT i mięsem z przemysłowej hodowli to Twój organizm dostaje cały komplet informacji o jej życiu i pochodzeniu tego produktu. Nie tylko czujesz się po nim źle, ale tak samo jak odporność krowy na skutek chorób i stosowanych antybiotyków była coraz niższa, tak samo zaczyna się dziać z Tobą. Przejmujesz cały stres i nieszczęście kumulowane latami i zapisywane w każdej najmniejszej cząsteczce jej ciała nie wspominając o tym, że jest to bezwartościowy produkt pozbawiony jakichkolwiek składników odżywczych, zasilony co najwyżej o wytworzone nowe szczepy bakterii.

Jeżeli chcesz być zdrowy, silny i mieć wysoką odporność na wszelkie choroby to unikaj toksycznego mleka i mięsa pochodzących z przemysłowej hodowli.

Każda żywa istota jest stworzona do wolności. Do tego, by móc oddychać świeżym powietrzem, czerpać moc i siłę Słońca, mieć wolność poruszania. I dotyczy to tak samo nas ludzi, jak i zwierząt. Kiedy w stanie zniewolenia i stresu tracą siłę i radość z życia ich odporność spada i zaczynają chorować. Przecież z człowiekiem jest tak samo. Myślisz że to nie możliwe, że nasz organizm potrafi oczytać informację zawartą w komórkach pokarmu, który spożywasz? Bioenergetyka mówi o tym, że każdy produkt żywnościowy zawiera w sobie informację o warunkach swoich „narodzin”, rozwoju, dojrzewaniu. Ciało pamięta wszystko.

Warto także zauważyć, że żaden ssak na świecie oprócz człowieka nie spożywa mleka w dorosłym okresie swojego życia. W zasadzie mleko jest tylko dla dzieci i cieląt. Tak zaprojektowała to sama Natura. Zadaniem mleka jest spowodowanie gwałtownego wzrostu, by małe bydlęta narażone na drapieżniki szybko przybrały na wadze i nie dały się pożreć. Mleko to koktajl z hormonów wzrostu. Czy to wyjaśnia związek zwiększonego ryzyka raka prostaty i spożywania mleka?

Kazeina

W mleku krowim występuje wysoka zawartość białka- kazeiny. W mleku kobiecym jest jej mało, bo zaledwie 0,2%. Kazeina jest substancją potrzebną cielakowi do wzrostu kopyt czy rogów. Rozkłada się w organizmie za pomocą podpuszczki. Warto także zauważyć, że cielak pije mleko tylko do 6 miesiąca życia, a zapotrzebowanie dziecka na kazeinę kończy się w momencie wykształcenia włosów i paznokci (około 2. rok życia). Wtedy też układ trawienny dziecka przestaje wytwarzać podpuszczkę w konsekwencji czego, mleko staje się produktem ciężkostrawnym.

Lubisz pić kawę z mlekiem? To jeszcze jedna informacja dotycząca kazeiny, szczególnie dla smakoszy kawki z mlekiem...  Pod wpływem temperatury kazeina znajdująca się w mleku, ścina się. Kazeina to surowiec do produkcji kleju organicznego. W naszym organizmie nie strawiona kazeina obkleja kamienie w nerkach, naczynia krwionośne, powoduje powstawanie guzów w nogach, deformacje palców rąk. Niestrawione składniki mleka osiadają także w naszych tkankach i ścięgnach pod postacią śluzu, który jest substancją zawierającą całą masę bakterii chorobotwórczych.

Zachęcam w takim razie do przerzucenia się na czarną kawę z olejem kokosowym lub przyrządzenie sobie kawy po mongolsku pitej w jurtach:  parzymy bardzo mocną kawę, wlewamy do miseczki 1/3 objętości i do tej kawy o temperaturze około 60 stopni  dolewamy kefir i mieszamy. Pijąc taką kawę dostajesz energetycznego kopa niczym po dotlenieniu w komorze hiperbarycznej. Spróbuj i sam się przekonaj!

Mit związany z wapniem w mleku...

Jeżeli chodzi o wapń w mleku to mamy go niewiele. Duże większe ilości znajdziemy w orzechach, kiełkach i wielu innych produktach w których występuje w idealnych proporcjach z innymi składnikami odżywczymi i formach łatwo przyswajalnych dla naszego organizmu. Niestety nieodłącznym towarzyszem wapnia w mleku jest promieniotwórczy stront-90. Jego molekuły mają strukturę podobną do molekuł wapnia, tylko są większe. Kiedy przedostaje się do organizmu w mleku, jego molekuły wypychają z układu kostnego molekuły wapnia.

W mleku krowim znajduje się także mało żelaza, dlatego cielak żywi się trawą którego organy trawienne przystosowane są do trawienia oddzielnie mleka i trawy. Niestety układ pokarmowy człowieka nie posiada takich zdolności. Co więc się z nim dzieje, kiedy trafia do żołądka? Pod wpływem kwaśnych soków żołądkowych ścina się, tworząc coś podobnego do twarogu. Przypominająca twaróg substancja oblepia cząstki innego pokarmu, który znajduje się w żołądku. Trawienie innych pokarmów nie może się rozpocząć, dopóki nasze ścięte mleko nie ulegnie strawieniu co w konsekwencji przy długotrwałym stanie może doprowadzić do zaburzenia pracy układu pokarmowego w tym także przyczyniać się do wrzodów żołądka i dwunastnicy. Warto także zaznaczyć, że organizm traci mnóstwo energii na proces trawienia mleka. Przyczynia się ono także do powstawania śluzu w organizmie człowieka, a także takich chorób jak:

przeziębienia i grypy

astma

bronchit ( zapalenie oskrzeli)

problemy górnych dróg oddechowych i zatok

dolegliwości stawowe

choroby autoimmunologiczne

trądzik

AZS

alergie 

uczulenia u dzieci.

Podczas stosowania mleka krowiego zamiast fermentacji mlekowej i kwasowej powstają gnilne procesy fermentacyjne, czyli samozatruwanie własnego organizmu, zaburzenia mikroflory jelita grubego i jego zwyrodnienie. Organizm może traktować mleko jako obce białko w naszym organizmie i wytwarzać przeciwciała tworząc stan zapalny, który z kolei podwyższa poziom histaminy. Histamina będąc mediatorem stanu zapalnego powoduje zwiększone wydzielanie śluzu. Mleko stymuluje także wydzielanie insuliny.

Znajdujące się w mleku tłuszcze zwierzęce powodują zwiększenie cholesterolu i wypłukiwanie wapnia z organizmu. Dla porównania tłuszcze występujące np. w orzechach lub ziarnach organizm przyswaja w 80%, a tłuszcz z mleka zaledwie w 20%. Bakterie znajdujące się w  jelicie grubym posiadają zdolność syntetyzowania białka z węglowodanów spożywanych w produktach roślinnych, stąd też człowiek potrzebuje tego białka znacznie mniej.

Cała prawda o laktozie

Mleko jest nieprzyswajalne przez człowieka w bezpośredniej formie. Jedynie dzięki szczepom bakteryjnym staje się dla organizmu lekiem. Ludzki układ pokarmowy praktycznie nie posiada enzymów rozkładających laktozę, a co za tym idzie- nie jest w stanie jej strawić. Wchodząca w skład mleka laktoza jest złożona z dwóch połączonych ze sobą cząsteczek cukrów. Cukier mleczny( laktoza) dopiero pod wpływem bakterii kwasu mlekowego rozkłada się na glukozę i galaktozę ( cukier gronowy) wysokoenergetyczne, dobre cukry.

Enzym trawienny, który służy do ich rozcinania nie wpływa jednak jak wiele innych przez brodawkę Vatera z trzustki. Wytwarzają go same komórki jelita cienkiego na powierzchni mikrokosmków. Laktoza rozpada się, gdy dotyka ścianek jelita, a poszczególne cukry są wchłaniane do krwi. Jeśli tego enzymu braknie, mogą pojawić się kłopoty bardzo podobne do tych, z którymi mamy do czynienia w alergii lub nadwrażliwości na gluten: bóle brzucha, biegunka, wzdęcia. Jednak w przypadku nietolerancji laktozy, inaczej niż w celiakii, niestawione cząsteczki nie przenikają przez ścianę jelita. Przemieszczają się dalej z jelita cienkiego do grubego i tam staja się pożywką dla bakterii produkujących gazy. Wzdęcia i reszta dolegliwości są więc wyrazem wdzięczności od nakarmionych bakterii. Wszyscy rodzimy się wyposażeni w gen odpowiedzialny za trawienie laktozy, który u 75% wszystkich ludzi wygasa stopniowo wraz z wiekiem. Prawdopodobieństwo więc wystąpienia problemów z rozkładaniem cukru mlecznego rośnie wraz z wiekiem.

Laktoza, której jest aż 4,7 % w mleku krowim odpowiada za stłuszczenie wątroby, ale nie byłoby z nią takiego problemu gdybyśmy mieli prawidłową florę bakteryjną jelit. Wtedy bakterie naszego układu pokarmowego przetwarzają produkty żywnościowe z nieprzyswajalnych na przyswajalne , w tym przypadku rozkładając laktozę ( cukier mleczny) na glukozę i galaktozę, które są dobrze przyswajalne. Dlatego właśnie osoby, które mają uczulenie na laktozę, mogą pić jogurty, kefiry na mleku kozim czy krowim pod warunkiem, że zawierają one żywe bakterie rozkładające laktozę.

Kwaśne produkty mleczne takie jak : kefir, jogurt, twaróg, ser żółty, serwatki z kefiru (wspaniałe dla sportowców jako odżywki) należy spożywać, bowiem bakterie które się tam znajdują zrobiły już to, co miałby zrobić organizm ludzki z ogromnym wysiłkiem i wydatkiem w postaci zapasów witamin, soli mineralnych oraz makro i mikroelementów.

Jeżeli więc jeszcze nie przyszło Nam do głowy, że wzdęty brzuch albo lekka biegunka mogą mieć jakiś związek ze szklanką mleka albo pysznym sosem do obiadu, to proponuję przez najbliższe dni zwrócić uwagę na to jak się czujemy po spożyciu nabiału. Czy doświadczamy „przelewania się” w jelitach, wzdęć, rozwolnienia, zaparć, bądź nasilenia dolegliwości bólowych w kościach i stawach. Czy łapiemy często przeziębienia, katar, zapalenia płuc.

Obserwuj swój organizm i naucz się słuchać, co do Ciebie mówi oraz jakie sygnały Ci wysyła

Jeżeli na początki jest Ci trudno rozstać się z mlekiem, polecam przerzucić się najpierw na mleko kozie- jest w nim mało kazeiny i tłuszczów, a jego bogaty skład przypomina mleko kobiece. Jeżeli to nie pomaga proponuję zrobić doświadczenie, które spowoduje, że szybko odrzuci nas od mleka. Zostawiamy produkt mlekopodobny UHT kilka dni na słońcu. Obserwujemy i wyciągamy wnioski. Podpowiem tylko, że w pewnym momencie mleko takie dopadną bakterie beztlenowe- Clostridia.

Mahatma Gandhi napisał kiedyś” Jestem głęboko przekonany, że człowiek nie potrzebuje mleka, z wyjątkiem mleka matki w niemowlęctwie. Jego dieta powinna składać się wyłącznie z owoców i orzechów.” Co prawda jego stanowisko wynikało ze stosunku jaki miał do stosowania przemocy wobec zwierząt, dla którego była ona równoznaczna z przemocą wobec ludzi, ale zwraca to także naszą uwagę na fakt, iż sprawa mleka staje się nie tylko zagadnieniem zdrowotnym, ale także moralnym.

Mam nadzieję, że zastanowisz się chwilkę, kiedy po raz kolejny sięgniesz po mleko UHT. Pragnę Cię gorąco zachęcić do poszukiwań zdrowego i pożywnego mleka prosto od rolnika. Jeżeli mieszkasz na wsi, to sprawa będzie prosta, tam znacznie łatwiej popytać i znaleźć kogoś, kto jeszcze ma krowę. Jeżeli mieszkasz w mieście, musisz wczesnym rankiem wybrać się na rynek. Jestem pewna, że jeżeli dobrze poszukasz i popytasz, trafisz na kogoś kto ma krowę na wolnym wybiegu i sprzedaje takie mleko. Gwarantuję Ci, że warto. Po pierwsze dlatego, że takie mleko jest po prostu przepyszne i zdrowe. Po drugie: na bazie takiego mleka będziemy robić niesamowicie zdrowy jogurt zasilający naszą florę bakteryjną jelit. A jak wiadomo całe zdrowie, siła i odporność zaczyna się w jelitach (no i głowie)

 

Leave your comments

Comments

  • No comments found